Posted in Testy, Wyposażenie | 16 comments

Szukając wygodnego i jednocześnie ciekawie wyglądającego fotela do pracy wpadł mi w oko fotel DXRacer. Na początek przeczytałem wszystko co można znaleźć w internecie o tych fotelach, ale o dziwo nie ma o nich za wiele informacji (przynajmniej w polskim internecie). Następnie udałem się do jednego z większych salonów meblowych w Łodzi, który ma w ofercie kilka modeli DXRacerów. Nie wyobrażam sobie kupienia tak „intymnego” mebla bez uprzedniego sprawdzenia jak się na nim siedzi. Już wcześniej miałem okazję przymierzać się do różnych foteli i bywało, że na fotelu za 400 zł siedziało mi się o niebo lepiej niż na fotelu za 1400 zł.

dxracer-fotel-test

DXRacer produkuje fotele w dwóch kategoriach: biurowe oraz komputerowe. Mi zdecydowanie bardziej do gustu przypadły te z serii komputerowych. Biurowe są bardziej „poważne”, choć są w podobnym stylu co ich komputerowi bracia. Oczywiście ten podział wydaje się być sztuczny. Fotele z powodzeniem nadają się nie tylko do pracy biurowej, ale także (a może przede wszystkim jak twierdzą niektórzy) do grania.

Wybierając serię komputerową stanąłem jeszcze przed dylematem: seria F (to ta z dwoma wycięciami w oparciu) czy seria D (pojedyncze, płaskie wycięcie lub jego brak). Seria F jak podaje producent jest dla osób o wzroście 165-175 cm, choć moim zdaniem wyższa osoba może na nim z powodzeniem siedzieć. Ja mam akurat 175 cm, więc naturalniejszym wyborem wydawała się seria D (170-180 cm wzrostu). Ale nie to przeważyło jeżeli chodzi o wybór. Wiele krzeseł, które oglądałem miało bardzo krótkie siedzisko. I mimo tego, że siedziało się wygodnie, brakowało podparcia pod nogami. W serii D siedzisko jest tylko o centymetr dłuższe od tego w F, ale uwierzcie mi – różnica była bardzo wyczuwalna!

dx-racer-test-fotela

Jak spisuje się fotel? Po ponad dwóch miesiącach używania mogę jedynie napisać – świetnie! Byłem odrobinę rozczarowany wrażeniem jakie sprawiał mechanizm podnoszenia siedziska podczas montażu, ale w praktyce działa tak jak trzeba. Sama jakość siedziska stoi na bardzo wysokim poziomie, oczywiście po tak krótkim czasie nie ma mowy o żadnych przetarciach czy odbarwieniach – ale nie raz można się spotkać z produktami, które dość szybko tracą swoje właściwości. Nie w tym przypadku.
Świetna jest płynna regulacja oparcia. Tego brakuje w tańszych fotelach i chyba już nigdy nie zdecyduję się na fotel regulowany inaczej. Tutaj możemy prawie dowolnie ustawić oparcie, tak by w danej chwili siedziało się nam wygodnie. Drugim plusem jest dobra oddychalność materiału. Zdarza mi się siedzieć po kilka godzin przy komputerze non-stop i nie zdarzyło mi się spocić ani na „siedzeniu” ani na plecach – co nie jest tak oczywiste przy zwykłych fotelach.

test-fotela-dx-racer

Od krzesła wymagam dwóch rzeczy. Wygody – i to takiej, dzięki której zwyczajnie zapominam o fotelu. Oraz jakości wykonania (zwłaszcza jeżeli kosztował więcej niż przeciętnie). DXRacer spokojnie spełnia oba wymagania. Siedząc na nim po prostu się o nim nie myśli.

Czy fotel ma jakieś wady? Być może mógłby mieć trochę większe kółka, tak by nie zatrzymywał się po napotkaniu na swojej drodze kabli. I… nic więcej nie przychodzi mi do głowy 🙂 Mógłby być oczywiście trochę tańszy, ale jeżeli ktoś zrobi przegląd rynku, to sam zauważy, że za jakość się płaci i jest ona adekwatna do ceny.