Posted in Ogrzewanie, Testy, Wyposażenie | 10 comments

Oszczędzanie na ogrzewaniu to od wielu lat jeden z gorących tematów. W blokach montuje się podzielniki ciepła i ociepla ściany, w domach jednorodzinnych stawia się na alternatywne sposoby ogrzewania (czy dogrzewania) takie jak energia słoneczna czy pompy ciepła. Wiadomą rzeczą jest, że obniżenie temperatury na kaloryferach będzie zazwyczaj skutkowało obniżeniem rachunków za ogrzewanie. Zazwyczaj – ponieważ w mniejszym stopniu dotyczy to osób rozliczanych z ryczałtu za ogrzewanie.

Coraz więcej osób rozumie, że nie ma sensu utrzymywać w całym domu czy mieszkaniu jednakowej i do tego wysokiej temperatury. W dzień zaleca się utrzymywać temperaturę na poziomie 20-21 stopni, w nocy zaś 17 stopni. W nieużywanych pomieszczeniach, bądź używanych sporadycznie warto utrzymywać niższą temperaturę – nie niższą jednak niż cztery stopnie od temperatury panującej w danej chwili w domu – ponieważ większa różnica będzie powodować niepotrzebny przepływ ciepła do zimniejszego pomieszczenia.

Oczywiście w domach jednorodzinnych temperaturę można w pewnym zakresie regulować temperaturą na piecu, jednak to nadal nie rozwiązuje problemu zróżnicowania temperatur, które mogłyby panować w domu. Jedni wolą w pokoju mieć cieplej, inni chłodniej, w łazience grzejnik też nie musi przecież być cały czas odkręcony itp. itd.

Sprawę bardzo łatwo można rozwiązać głowicami termostatycznymi, czyli pokrętłami na kaloryferze, które mają termostat i pokrętło ze skalą, zazwyczaj od 0 do 5. Dzięki temu każdy może sobie wyregulować temperaturę według potrzeb. Ale… tu pojawia się pewien problem jeżeli chcemy naprawdę zająć się oszczędzaniem ciepła. Jeżeli ustawimy na noc temperaturę 17 stopni (2 na głowicy) to gdy wstaniemy rano będzie po prostu zimno. A zanim kaloryfery zagrzeją pomieszczenie – często już będziemy wychodzić do pracy. Rozwiązaniem jest albo… wstanie przed innymi domownikami i odpowiednie ustawienie termostatów, albo – zakup elektronicznej głowicy termostatycznej.

danfoss-living-eco-test

Ostatnio zainwestowałem właśnie w takie elektroniczne głowice. Ba, one są nawet inteligentne 🙂 Mieszkam aktualnie w bloku, na kaloryferach mam podzielniki – więc postanowiłem, by to elektronika zastąpiła mnie w codziennej żonglerce z ustawianiem termostatów na kaloryferach. Kupiłem trzy głowice Danfoss Living Eco w cenie około 140 złotych. Jakie możliwości daje taka głowica i czy warto ją kupić?

Głowica jest w kolorze białym, obudowa jest z plastiku i nie jest większa niż typowe, manualne głowice. Trzymając ją w ręku sprawia całkiem solidne wrażenie. Po włożeniu dwóch baterii AA oraz ustawieniu daty i godziny można zabrać się za programowanie ustawień. Jest to dość proste, do wyboru mamy trzy tryby ustawień: P0 – stała temperatura przez cały czas, P1 – jedno obniżenie temperatury na dobę, P2 – możliwe dwa obniżenia temperatury na dobę. Oczywiście każdy dzień tygodnia można inaczej zaprogramować, lub zrobić to zbiorczo – jeżeli nasz plan dnia jest codziennie podobny.

Przy ustawianiu temperatur warto pamiętać, że definiujemy jedynie czas w którym temperatura zostanie obniżona od wyjściowej. Nie trzeba wpisywać mu do pamięci całego dnia – wystarczy tylko te chwile gdy obniżamy temperaturę. Głowica jest wyposażona w całkiem wyraźny, nie najgorzej podświetlony wyświetlacz (wyświetlacz po ok. 10 sekundach sam się wyłącza by oszczędzić baterie) oraz trzy przyciski. Przyciski chodzą trochę dziwnie, trzeba je naciskać czubkiem palca – ale w końcu nie przestawia się ich co chwila więc nie jest to mocno uciążliwe.

Po ustawieniu wybranych przez nas parametrów nakręcamy adapter na zawór w kaloryferze (w zestawie dołączono dwa adaptery – RA i K, czyli M30x1.5), a następnie włączamy tryb montażowy w którym głowica sama ostatecznie dokręca się do zaworu.

Warto po zamontowaniu głowicy sprawdzić czy zainstalowała się poprawnie. Ja na jednym z kaloryferów zrobiłem błąd i najprawdopodobniej za słabo wkręciłem głowicę i grzejnik był cały czas odkręcony na maksimum. Ale to nie była wina głowicy – tylko zdecydowanie moja – po prostu się niepotrzebnie spieszyłem. Czy głowica działa sprawdza się w banalny sposób, wystarczy zwiększyć temperaturę (powyżej panującej w pomieszczeniu), odczekać około 10 sekund i posłuchać czy silniczek przestawi zawór i czy kaloryfer zacznie grzać.

Dodatkowo można jeszcze ustawić czy kaloryfer w danym pomieszczeniu jest za mały, za duży czy optymalny dla danego pokoju, a także wyłączyć automatyczne zmiany czasu z zimowego na letni czy wyłączyć inteligentne działanie głowic.

O „inteligencji” wspomniałem na samym początku. Jest to bardzo przydatna moim zdaniem funkcja, która sprawia, że głowica uczy się naszego kaloryfera, czyli czasu w jakim ten jest w stanie podnieść temperaturę w pomieszczeniu. Dzięki temu gdy ustawimy głowicę, że o godzinie 6 rano ma być 20 stopni (a w nocy była ustawiona na 17), to ta odpowiednio wcześnie otworzy zawór by już o szóstej rano w danym pomieszczeniu było ciepło. Nie trzeba kombinować z ustawianiem go by włączał się np. godzinę wcześniej, tracić czasu na próby, przestawianie. Głowica załatwi to za nas.

Bardzo fajnym dodatkiem jest funkcja „otwarte okno„. Gdy głowica wykryje nagły spadek temperatury w pomieszczeniu – na przykład po otwarciu okna – wtedy zakręca kaloryfer. Oczywiście po zamknięciu okna – sama go z powrotem odkręci i z powrotem nagrzeje pomieszczenie do zadanej temperatury. Należy przy tym pamiętać, że jeżeli nie zamkniemy okna głowica po upływie 30 minut zacznie grzać pomieszczenie. Dzięki tej funkcji da się zimą sporo zaoszczędzić – ponieważ gdy otworzymy okno, normalna głowica od razu otwiera się na maksymalną moc i bardzo dużo ciepła niepotrzebnie ucieka.

danfoss-living-eco-opinie

Dodatkową rzeczą jest możliwość regulowania temperatury w pomieszczeniu mimo ustawionych pór obniżenia temperatury. Warto pamiętać, że gdy podniesiemy lub obniżymy temperaturę „normalną”, czyli nie obniżoną – to zostanie ona zapamiętana przez głowicę. Tzn. siedzimy przed telewizorem, na głowicy 20,5 stopnia i nagle orientujemy się, że to jednak trochę za mało. Przestawiamy głowicę na 21,5 stopnia i tak już pozostanie w „normalnych” okresach temperatur.

Odwrotnie jest przy zmienianiu temperatury „obniżonej”. Tutaj głowica nie zapamięta tej temperatury, tylko przy następnym okresie obniżenia wrócić do zaprogramowanej. Czyli np. w gabinecie w którym pracujemy jedynie między 16 a 19 w pozostałych godzinach jest obniżona temperatura do 17 stopni. Jednak co jakiś czas zdarza się, że przychodzimy tam  wcześniej, na przykład o 14. Podnosimy sobie temperaturę do 21 stopni i nie musimy pamiętać, by tą temperaturę potem obniżyć. Kaloryfer o godzinie 19 znów zmniejszy temperaturę do zaprogramowanych 17 stopni. Być może trochę zawile to opisałem, ale w praktyce to banalna sprawa, ale warto mieć to na uwadze przy późniejszej ewentualnej regulacji głowicy.

Po zamontowaniu głowic i sprawdzeniu, że wszystko działa tak jak powinno głowice są w zasadzie bezobsługowe. Silniczek elektryczny sterujący przepływem ciepłej wody do kaloryfera jest bardzo cichy i włącza się tylko wtedy gdy jest to potrzebne, nie ma więc obaw, że coś nam będzie w domu „bzyczało”. Z głowicy nie dochodzą również żadne piski, co czasami ma miejsce przy urządzeniach zasilanych prądem 230V.
Dołączone baterie paluszki (Danfoss się postarał i dał porządne baterie Sony, a nie jakieś dziwne chińskie, jak to w zwyczaju ma wielu producentów elektronicznych urządzeń) według producenta mają wystarczyć na dwa lata działania.

Na razie jestem bardzo zadowolony z zakupu i moja opinia o tych głowicach jest bardzo pozytywna. Zobaczymy po sezonie grzewczym jak odbije się ich montaż na rachunku za ogrzewanie, ale myślę, że odpowiednio wyważyłem komfort cieplny z oszczędzaniem – więc powinienem być mile zaskoczony efektem.

P.S. Danfoss ma w swojej ofercie jeszcze głowice Living Connect. Są one sterowane bezprzewodowo z jednostki sterującej. Same głowice kosztują o dziwo podobnie do ręcznie programowanych Living Eco, ale niestety bezprzewodowa centralka sterująca kosztuje już 1500 złotych, więc jest to znaczna kwota. Tego typu system bardziej sprawdzi się w miejscach gdzie głowic jest więcej (duża firma, fabryka) i ręczne przestawianie wielu głowic byłoby bardzo czasochłonne.